Efemeryczna galeria i kino w "Dworku Preszlów" Drukuj
poniedziałek, 04 kwiecień 2011
image_019.jpgCzegoś takiego jeszcze nie było w Olchowcu. „Dworek Preszlów” ożył swoim drugim życiem. Galeria i kino na wsi przez dwa dni. To wydarzenie pokazało, że niemożliwe jest realne. Zapewne sam Ludwik Preszel (1772-1846) właściciel folwarku Olchowiec byłby krzyknął z całej siły: „tak trzymać, przecież sam krzewiłem tutaj kulturę i oświatę. Za to dostałem od cara Mikołaja I szlachectwo w 1827 roku”! Wernisaż rysunków i malarstwa Benka Homziuka pt. „Ziemia Olchowiecka” i pokaz filmu „Olchowiec się  budzi..” Jerzego Jacka Bojarskiego zgromadził przeszło setkę osób. Sąsiedzi z różnych wiosek z gminy Żólkiewka, a nawet z powiatu Krasnystaw. Zamiast  karoc pod dworek zajeżdżały  „wypasione, współczesne bryki” o mocy większej niż zaprzęg na cztery czy sześć koni. Damy były wytwornie ubrane, toć sam hrabia Ludwik herbu „Trzciniec” przyjmował gości w swoich włościach. Z kolumn klasycystycznego dworka spozierała uśmiechnięta sylwetka gospodarza namalowana około 1830 roku przez Aleksandra Kokulara, współzałożyciela Szkoły Sztuk Pięknych w Warszawie (1844). Witał  przybyłych gości  spojrzeniem z „banera” bardzo rad i niezwykle zadowolony, bo prowokacja artystyczna  na Prima Aprilis wypaliła we wsi jak przysłowiowy strzał w dziesiątkę.
Spotkanie rozpoczęło się nietypowo: zapaleniem świec i modlitwą „wieczny odpoczynek racz mu dać Panie...”- którą zaintonował Jerzy Jacek Bojarski. Ludwik Preszel pozostawił po sobie dziedzictwo duchowe  i materialne - „Dworek Preszlów”. Jego piękne i pracowite życie przerwała dramatyczna śmierć 4 sierpnia 1846 roku. Został zamordowany przez lokaja na tle rabunkowym. Osierocił piątkę dzieci. Jego doczesne szczątki spoczęły na cmentarzu ewangelickim przy ulicy Lipowej w Lublinie. Bojarski zachęcał wieś do kontynuowania pięknej tradycji – pamięci miejsca. Zwrócił się do zebranych z pomysłem ratowania nagrobka dziedzica z Olchowca w ramach ekspiacji za grzech morderstwa sprzed 165 lat. Wystawa i pokaz filmu miały być wsparciem i promocją dla powstającego Stowarzyszenia Przyjaciół Ziemi Olchowieckiej. Czy Stowarzyszenie to wykorzysta - zobaczymy?
image_008.jpgWójt gminy Żółkiewka - Jacek Lis, nie ukrywał radości, jaką miał w sobie otwierając wernisaż. Uhonorował gości z Lublina specjalnym listem gratulacyjnym. Zaś komisarz wystawy Marzena Mariola Podkościelna, matka sześciorga dzieci, poetka, miejscowa lokomotywa tego przedsięwzięcia, skromnie i z tremą prezentowała genezę imprezy.
Wykład inaugurujący, być może jako początek cyklu spotkań w dworku, wygłosił o dworach polskich, z wielką finezją i pięknym słowem, erudyta z Puław Kazimierz Parfianowicz, który z bólem mówił o okrutnej dewastacji i zniszczeniach dworów za czasów rozbiorów, a zwłaszcza bezdusznej komuny. Ten nietuzinkowy naukowiec, absolwent Historii Sztuki Uniwersytetu Adama Mickiewicza w Poznaniu, wyróżniony w ogólnopolskim konkursie ogłoszonym przez Ministerstwo Szkolnictwa Wyższego w 1964 r. za najlepszą pracę magisterską, oczarował słuchaczy w Olchowcu ogromną wiedzą i jasnym sposobem prezentacji zagadnienia. Od lat związany z Uniwersytetem Marii Curie Skłodowskiej w Lublinie,  w latach 1995-2005 pełnił zaszczytną rolę członka Senatu Akademickiego. Ponownie jednogłośnie wybrany na następną kadencję, zrezygnował z powodu przejścia na emeryturę. Autor ponad 100 wstępów do katalogów wystaw indywidualnych, zbiorowych i grupowych, kilkudziesięciu artykułów na temat Kazimierza Dolnego, kilkunastu dokumentacji naukowo-historycznych poświęconych zabytkom Kazimierza Dolnego, za co został nagrodzony w 1975 roku nagrodą Marii Kuncewiczowej. Ponadto jest autorem kwerend archiwalnych i dokumentacji źródłowej: Parfianowicze na ziemiach Księstwa Litewskiego XVI-XX wieku oraz odkrywczej interpretacji założenia  architektoniczno-przestrzennego pałacowo-parkowego w Puławach: "Według liczby. Masoński duch symboliki puławskiej kaplicy pałacowej".
Po wykładzie były podziękowania dla Homziuka i Bojarskiego, a w szczególny sposób dla Alicji Kruk, jej braci Mieczysława i Kazimierza za wspaniały dar serca w postaci profesjonalnych opraw do rysunków. Głos zabrał również miejscowy regionalista Bohdan Kiełbasa, wprowadzając w historię właścicieli dworku Preszlów.
Przed projekcją filmu do zajęcia siedzącego miejsca z tłumu została poproszona nobliwa Olchowianka z laseczką, co spotkało się z żywą i pozytywną reakcją zebranych ludzi. Oni także reagowali spontanicznie, często śmiechem, na występy swoich sąsiadów na ekranie.
Prima Aprilis w Olchowcu okazał się niezwykłym wydarzeniem dzięki silnemu wsparciu Miejskiej Biblioteki Publicznej im. Hieronima Łopacińskiekgo w Lublinie, Wójta Jacka Lisa, Benka Homziuka, Marzeny Podkościelnej i piszącego te słowa. „Dworek Preszlów” 1 kwietnia stał się na chwilę środkiem świata, centrum kultury w gminie Żółkiewka, a jego mieszkańcy zostali obdarowani imprezą na którą Stowarzyszenie nie wydało żadnego grosza poza poczęstunkiem. Tylko więc robić imprezy na Prima Aprilis w Olchowcu!
image_005.jpg
Jerzy Jacek Bojarski

ps.
na wernisażu poznałem poetę z Krasnegostawu - Jana Henryka Cichosza - ma coś napisać na swoim blogu o Prima aprilis w Olchowcu?
 
 
< Poprzedni   Następny >
Kopiowanie zamieszczonych materiałów i ich wykorzystywanie bez zgody autorów jest zabronione 2002 - 2010. Wszystkie prawa zastrzeżone Niecodziennik Biblioteczny.