Co zobaczyłem pomiędzy macewami Marii Krenz? Drukuj
środa, 30 maj 2012
image_001.jpgNa wernisaż Marii Krenz „Inspiracje Biblijne” w DK „LSM”  trafiłem przez przypadek, gdy zostałem zaproszony przez Michała Hochmana na koncert  piosenek lubelskich do sali widowiskowej tegoż Domu Kultury. Życie nas uczy i wszelkie doświadczenia, że jednak nie ma przypadków.
Więc po co tam trafiłem?
Na pierwszy rzut oka sala mnie zaszokowała swoim wyglądem jakieś kartki z napisami pod sufitem przeszkadzały mi w oglądaniu  pastelowych obrazów.  Dlaczego  pozostał bałagan  mało estetyczny, po jakiejś wystawie? Komisarz wystawy, nazwiska nie wspomnę, na razie tylko „żółta kartka” popełniła zapewne błędy zaniechania? Nie usunęła tego co zbyteczne! Apeluję na zaś nie tylko podziwiajmy artystów, ale szanujmy ich. Czy można usprawiedliwić tę wpadkę? Czy to zwykły pośpiech, czy zwyczajne „niechlujstwo” ? Niesmak pozostał, choć błędy ponoć na drugi dzień naprawiono!

Ad rem. Sześć obrazów na głównej ścianie, to najnowsze prace artystki rodem z Tomaszowa Lubelskiego. Cztery z nich po raz pierwszy są wystawiane. Malarka zastosowała swoją tzw. technikę własną, połączyła farby wodne, akrylowe i suchą pastel. Intrygujące dla mnie jest to, że duchowe treści malarka czerpie z Biblii, jak kiedyś sławni malarze z minionych epok. Tak, że nie koniecznie Biblia musi być rwana by zwrócić na siebie uwagę?
W literaturze i malarstwie występuje wiele dzieł powstałych na wskutek inspiracji motywami biblijnymi. Kiedyś to zrozumiałe, ale dzisiaj czyż nie jest to anachronizm twórczy? Okazuje się, że nie!. Biblia to niezwykłe źródło postaci i faktów dla wielu pokoleń.
Autorka  poprzez wizualne „wariacje” sławnych dzieł „Wygnanie z raju Adama i Ewy” - Michała Anioła z Kaplicy Sykstyńskiej czy pracy „Pocałunek” wybitnego rzeźbiarza francuskiego Augusta Rodina  przemawia do nas swoim  malarskim językiem.
Na macewach zamiast świętego języka hebrajskiego, używa swoje własne liternictwo, które zaprojektowała – jak wspomina – jeszcze w latach studiów częstochowskich.
Inspiracja duchowa Starym Testamentem, który zawierał w prawie mnóstwo zakazów i nakazów, a ten, o którym mowa w obrazie to zakaz wchodzenia do miejsca najświętszego gdzie przebywał Bóg, tylko arcykapłan raz do roku,  mógł wejść do miejsca „święte, świętych”. Jako pośrednik między ludem a Bogiem. Nie otwierać drzwi, nie wchodzić to jest jakoby zapisane na kamiennych tablicach Starego Testamentu –wyjaśnia malarka.
Jej malarstwo jest na wskroś biblijnie teologiczne. Swoimi pastelami ewangelizuje „widza”. Przedstawia nam postać Jezusa, który wbrew wszystkim i wszelkiemu stworzeniu mówi o sobie „ja jestem bramą”...otwiera dla nas „drzwi” do zbawienia. Nie bez ofiary. Owszem była krew i śmierć. Malarka zestawia nam postać Mesjasza wtopionego w macewy – Stary Testament z Jezusem, który wypełnił pisma. Swoim ciałem utorował drogę do Boga, zasłona w świątyni się rozdarła. Można wchodzić. Nie ma już pośredników  tym jedynym jest Jezus Chrystus. Za inspirację malarce posłużyły macewy z żydowskiego cmentarza w Bełzie na Ukrainie, krzyż i „szekina” coś nie z tego świata przedziwne światło. Oto panna pocznie i porodzi syna i nazwą go Emmanuel...i da mu Pan Bóg tron jego ojca Dawida...wtedy pokój będzie zwierzchnością a sprawiedliwość władzą...- prorokował Izajasz.
Kto uwierzy w te proroctwa?
image_002.jpgDolina decyzji - uwierzyć czy nie?
W dolinie decyzji znalazła się Maria gdy anioł zwiastował jej, że to właśnie ona... pocznie bez udziału mężczyzny i urodzi Mesjasza.
Uwierzyć?
W dolinie decyzji znajduje się każdy kto usłyszy Słowo Pana.
W takiej dolinie znalazła się nasza twórczyni i dlatego zainteresowała się Biblią.

Obraz bardzo osobisty. Pierwszy raz namalowała swój autoportret. Posłużyła się starym zdjęciem, które ktoś mi zrobił gdy "podjęła decyzje" i zawarła przymierze z Bogiem. 23 lata temu. Obraz wystawiany po raz pierwszy. Namalowany dwa miesiące temu w kwietniu 2012 roku.
„Owoc śmierci”: Ewa zrywa owoc zakazany, mamy też: „Owoc życia” - ta sama postać z Kaplicy Sykstyńskiej, w podobnej siedzącej pozie spożywa owoc, tym razem jest owoc życia - Słowo Boże.
Te biblijne figury przybliżają nam historię zbawienia, ale też poprzez obrazy i osobiste doświadczenia artysty czynią tę sztukę kerygmatyczną. Zapraszam do Galerii DK LSM , warto tę wystawę zobaczyć.
Jerzy Jacek Bojarski

image_003.jpg
NIE OTWIERAĆ DRZWI
image_004.jpg
Owoc śmierci (Adam i Ewa)
image_005.jpg
Owoc żywota (Magda Magdalena)
image_006.jpg
image_007.jpg
image_009.jpg
image_008.jpg
image_012.jpg
image_011.jpg
image_013.jpg
image_015.jpg


< Poprzedni   Następny >
Kopiowanie zamieszczonych materiałów i ich wykorzystywanie bez zgody autorów jest zabronione 2002 - 2010. Wszystkie prawa zastrzeżone Niecodziennik Biblioteczny.