Galeria spa.spot-Andrzej Zwierzchowski Drukuj
czwartek, 08 maj 2014
image_007.jpgZaskakująco miła wycieczka do galerii SPA-SPOT im. Jacka Sempolińskiego
7 maja wyruszyłem w towarzystwie Jurka Bojarskiego, nomen omen niespokojnego ducha i tropiciela wydarzeń wszelkich, a zarazem niecodziennego redaktora Niecodziennika Bibliotecznego, do Nałęczowa, gdzie w Galerii SPA-SPOT, mieszczącej się w prywatnym domu przy ul. Andriollego 5, w sobotę otwarta zostanie nowa wystawa, tym razem malarstwa Andrzeja Zwierzchowskiego. Podróż upłynęła nam dosyć szybko, ale co ważniejsze dla mnie, na super ciekawej rozmowie, pełnej zwrotów, błyskotliwych i zabawnych zarazem puent w wykonaniu Jurka.
Trochę czasu zabrało nam dotarcie pod właściwy adres, bo jechaliśmy w „ciemno”. Zabawne (choć tak naprawdę to mało zabawne) było to, że osoby wydawać by się mogło kompetentne, pracujące w informacji PTTK, kompletnie nie orientowały się, gdzie mieści się galeria SPA-SPOT.
fot Jerzy Jacek Bojarski
image_008.jpgWłaściciel galerii, a zarazem amator (w jak najlepszym znaczeniu tego słowa) sztuki współczesnej, malarz (z zawodu inżynier) Janusz Michalik, czekał już na nas. Od razu zeszliśmy do galerii mieszczącej się w piwnicy. To niewielkie w sumie pomieszczenie jest bardzo gustownie przygotowane i przystosowane do ekspozycji malarstwa czy grafiki. Obecna wystawa artysty malarza, prof. ASP w Warszawie, Andrzeja Zwierzchowskiego, prezentuje ok. 20 obrazów, w większości namalowanych (a może raczej narysowanych i malowanych) na niewielkich formatowo płótnach. Na pierwszy rzut oka nasuwają skojarzenia zbliżone bardziej do pobieżnych szkiców, kilkuminutowych zapisów jakichś wycinków rzeczywistości niż skończonych przedstawień. W odmiennym nieco charakterze, w sensie wielkości płótna oraz zastosowanej kolorystyki, choć, tak mi się wydaje, z podobnym przesłaniem, jest prezentowany na wystawie sporych rozmiarów (140x400 cm) wczesny obraz artysty z 1987 r pt. „Ostatnia wieczerza” oraz niemal współczesny (z 2009 r.) „Świt”. Odpowiedzi na pytania, jakie swoimi obrazami stawia artysta, każdy musi, jeśli tego potrzebuje, znaleźć sam odwiedzając wystawę.

image_005.jpgDla nas natomiast, piszącego te słowa oraz Jurka Bojarskiego, którzy odwiedzili gospodarza-artystę i właściciela galerii w jednej osobie - Janusza Michalika, wizyta w galerii, potem w Jego pracowni, rozmowa były kolejnym, po niedawnym spotkaniu w Galerii Pieńków, bardzo cennym wydarzeniem. Polecamy to miejsce z pełnym przekonaniem, że może dać odwiedzającym je silnie intelektualno-estetycznego „powera”!
                                                               
obok na fotografii  Benek Homziuk walczy na miny....

benek homziuk     
https://www.facebook.com/galeriaspaspot./                                       
image_001.jpg
image_002.jpg
image_007.jpg
image_004.jpg
image_006.jpg
Wieczerza
image_008.jpg































image_009.jpg
image_018.jpg































Janusz Michalik przy swojej pracowni (fot Benek Homziuk)

Działalność prywatnej galerii sztuki spa spot ma charakter niekomercyjny. Na wernisażach spotykają się osoby o zbliżonych zainteresowaniach i podobnej wrażliwości estetycznej, koneserzy sztuki i laicy, artyści i ludzie sztuki ciekawi.W Nałęczowie przyjazne miejsce, gdzie trwa twórcza rozmowa o sztuce współczesnej - mówią- Magda Sowińska i Janusz Michalik

Oswajanie różnych bytów

Andrzej Zwierzchowski, fot. Janusz Michalik
Do końca maja 2014 roku galeria sztuki spa spot w Nałęczowie prezentuje malarstwo Andrzeja image_015.jpgZwierzchowskiego, profesora Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie, o którym Anda Rottenberg napisała, że „pokazuje nieczęstą u artystów dojrzałych odwagę stawiania sobie nowych zadań i szukania rozstrzygnięć dalekich od profesorskiej rutyny”.
Taką opinię o artyście podtrzymują inni krytycy i historycy sztuki. „Jest w malarstwie Andrzeja Zwierzchowskiego i odwaga, i niezależność, i upór – wszystko, co zasługuje na szacunek i podziw” – podkreśla prof. Wiesław Juszczak.
Prace Zwierzchowskiego z ostatniego okresu wyróżnia lapidarność przekazu i ukryta symbolika. Duże, jasne powierzchnie obrazów z zarysami sylwetek, konstrukcji, pejzażu, notatkami autora tylko pozornie uspokajają oko. O pracy nad obrazem „Dezintegracja pozytywna – stroik” z 2011 roku artysta pisze tak: „Odczarować emocje tkwiące w symbolach, odwirować z energii negatywnych, zneutralizować w ozdobę, by się oswoić, przejść dalej”.
Zdaniem Zwierzchowskiego, nieodzownym elementem na drodze „zdrowej” działalności twórczej jest ból. Można go łagodzić, ale też w procesie twórczym. „Dla relaksu i wytchnienia od Manhattanu idei, powstały obrazy małego formatu z opisywaniem marginesu codzienności, prowincjonalnych szczegółów” – mówi Zwierzchowski. Jak twierdzi artysta, pomimo wielu krążących wyjaśnień i przypisów do sztuki, warto jednak utrzymać w cenie sekundowy odbiór obrazu bez pomocy „protez” teorii. Dla zdrowia nie tylko samego artysty.
(ms)
image_016.jpg
ściana - fot. Janusz Michalik
image_014.jpg
Autorem 3 zdjęć poniżej jest Andrzej Rybczyński
image_012.jpg
image_013.jpg



































Dezintegracja pozytywna – stroik
image_010.jpg
Miasteczko
image_017.jpg
Jerzy Jacek Bojarski i Janusz Michalik (fot. Benek Homziuk)

< Poprzedni   Następny >
Kopiowanie zamieszczonych materiałów i ich wykorzystywanie bez zgody autorów jest zabronione 2002 - 2010. Wszystkie prawa zastrzeżone Niecodziennik Biblioteczny.