Imiennik portretowy Kobiet. Pierwsza Drukuj
czwartek, 21 luty 2019
image_001.jpgNa Międzynarodowy Dzień Kobiet  (8 marca- piątek) w Galerii Okna Miejskiej Biblioteki Publicznej im. Hieronima Łopacińskiego w Lublinie szykuje się uroczysty finisaż wystawy „Kobiety” Anny Świerbutowicz-Kawalec. Lubelska nietuzinkowa Artystka, to co nosiła w sobie twórcze napięcia postanowiła wydobyć na światło dzienne utrwalając akrylem na płótnie artystyczne wizerunki malarskie bliskich jej osób.
Ukazała nie tylko zewnętrzne podobieństwo, ale przede wszystkim cechy charakteru portretowanych Pań, które los postawił na jej drodze życia! Różne kobiety, różne pasje i wykształcenia, charyzmaty, ich doświadczenia, ba nawet w jednym przypadku wyjątkowa uroda, niezwykłe oczy i tryskający zdrój kobiecości sprawiły, że ze swojego skarbca pamięci wydobyła na płótna i je utrwaliła w swoim stylu malarskim. Tak więc powstał  namalowany ad hoc „Imiennik portretowy Kobiet” zjawiskowej malarki Anny Świerbutowicz – Kawalec.
Na zdjęciu: Dariusz Jóźwik i Anna Świerbutowicz-Kawalec w tle wystawa "KOBIETY"
fot. Jerzy Jacek Bojarski
image_003.jpgOglądając wielokrotnie te artystyczne wizerunki, nie znając osobiście portretowanych Kobiet, sporządziłem do artystycznych podobizn w sposób intuicyjny i na zasadzie wrażeń zmysłowych „portret osobowościowy”  malowanych osób. Każda z nich miała to w sobie „coś”   dlatego znalazły się w kręgu malarskim naszej Artystki. Tak więc oglądający widz będzie mógł sam zmierzyć się z materią naśladowczą  malarki przed portretami i  moim opisem charakterologicznym. Obecnie to już żyje od 19 lutego swoim własnym życiem przedstawione za pomocą mistrzyni pędzla, a ja w odcinkach postanowiłem dodać słowa. Jest ryzyko, jest zabawa!
Może nie jeden obraz nie spodoba się portretowanej, ani tym bardziej „imiennik portretowy”!
Jednak postacie są przetworzone wizją artystyczną i nie roszczą sobie pretensji do fotograficznej dokładności, ani tym bardziej opisane imiona, co do faktów ich życia.
Tak w naszej Galerii Okna panie po raz pierwszy zobaczą „niespodzianki” swoich wizerunków, a do tego jak są odbierane przez pryzmat wizji artystycznych przez przeciętnego odbiorcę jakim jest piszący te słowa w „Niecodzienniku”. Wszystko niecodzienne, niszowe i owiane mgiełką tajemnicy. Dla tych Pań będzie to niepowtarzalny Dzień Kobiet jakiego do tej pory może  nigdy nie doznały, nie przeżywały, nie miały i nikt ich w ten szczególny i bardzo wyjątkowy sposób nigdy nie uhonorował zapewne?
Czyż nie jest to baśń z jednej nocy…i jednego niezwykłego Dnia Kobiet???
image_006.jpgTaki dwugłos malarsko słowny, montaż - kolaż intelektualno-zabawowy! Czy się spodoba? Zobaczymy!?
Oddajmy głos artystce Annie Świerbutowicz-Kawalec, niech powie jakie intencje jej przyświecały budując ten nieszablonowy cykl obrazów.
Na wystawie Kobiety prezentuję portrety bliskich mi kobiet, które są moją inspiracją i które nazywam „bohaterkami dnia codziennego”. Kobiety w XX wieku wywalczyły wiele - wolność pracy, rozwoju, niezależność... jest to jednak moim zdaniem zwycięstwo pyrrusowe, okupione ogromnym wysiłkiem. Moje bohaterki mimo skomplikowanych okoliczności nie poddają się jednak, nieustannie podejmując próby sprostania wymogom czasów. Godzą niejednokrotnie wiele ról, matki, córki, szefowej, żony. Obserwując postawy moich koleżanek jestem zafascynowana ich determinacją, pomysłowością i przejawami empatii w życiu codziennym. Mam nadzieję, że wystawa stanie się inspiracją do refleksji.
Ad rem do rzeczy!
Kto jest kim na portretach Anny Świerbutowicz Kawalec?.
IMIENNIK  nie jest alfabetyczny, powstał według chronologii malowania obrazów w latach 2017-2019. Kiedy biorę się za  pisanie o pierwszym portrecie na Facebooku jest 109. lajkowań w ciągu dwóch dni, 13 komentarzy i 10 udostępnień!

image_002.jpgPIERWSZA  / akryl / płótno / 80x80 cm / 2017 rok
Anna Świerbutowicz Kawalec:
Pierwsza - od tego portretu wszystko się zaczęło, nie wiem czy to intuicja czy przypadek. Do namalowania pierwszej pracy zainspirował mnie manekin - element martwej natury. Kiedy obraz był skończony pomyślałam, że brakuje w nim ducha, wyczuwalnych emocji, energii... Co innego, gdyby portretowany był żywy i gdybym była z nim w relacji. Te refleksje doprowadziły do namalowania cyklu portretów ważnych dla mnie osób.


"Niecodziennik":
Pierwsza to także piosenka, którą śpiewa Kortez między innymi powyższe słowa. Mogłabyś zaakceptować, i przemienić mnie w anioła. Pospiesz się... Ratuj mnie...  Ale czy posiada taką moc ?
image_005.jpgŚwierbutowicz stworzyła Kobietę bez duszy, która ma zamknięte oczy tak jakby uszło z niej tchnienie ducha. Taki portret manekina-kobiety! Namalowany z wyobraźni w pracowni, gdzie stały ubrane manekiny. Prestidigitatorka malarka, pokazująca na tym portrecie  swoje sztuczki magiczne pędzlem oparte na zręczności i wiedzy malarskiej; iluzjonistka, psycholog, kolorystyczna kuglarka, magiczka. Stworzyła obraz i  nazwała go „Pierwszą”  tak jak żydowski uczony polskiego pochodzenia – rabin Löw,  jak głosi legenda  był twórcą Golema. Stworzył z gliny stwora bez duszy, aby chronić zamieszkujących Pragę Żydów. Jak wieść głosi ponoć rabin włożył mu pod język listek pergaminu z napisem „Emet” (co po hebrajsku oznacza „Prawda”), który go ożywił. Tak więc za dnia Golem pomagał mieszkańcom, w nocy zaś pełnił wartę. Niestety, stała się rzecz straszna Golem stawał się coraz bardziej niebezpieczny, wybijał okna, łamał drzewa. Rabin zabrał więc listek pergaminu i usunął z niego pierwszą literę, tworząc w ten sposób słowo „Met”, czyli „Śmierć”. Gliniane ciało zakopał, prawdopodobnie pod Synagogą Staronową.
Czy zachodzą podobieństwa pomiędzy namalowaną - stworzoną „Pierwszą” a Golemem - tego nie wiem? Usta ma zaciśnięte więc nie widać języka, wionie jednak od „Pierwszej” chłodem. Jest podział na kolory jasne i ciemne,  które nas podobnie ratują  z letargu pustych dni i nocy jakie opisuje Bruno Schulza, w Sklepach Cynamonowych, w opowiadaniu Manekiny :
„Ta ptasia impreza mego ojca była ostatnim wybuchem kolorowości,ostatnim i świetnym kontrmarszem fantazji, który ten niepoprawny improwizator, ten fechtmistrz wyobraźni poprowadził na szańce i okopy jałowej i pustej zimy. Dziś dopiero rozumiem samotne bohaterstwo, z jakim sam jeden wydał on wojnę bezbrzeżnemu żywiołowi nudy, drętwiącej  miasto. Pozbawiony wszelkiego poparcia, bez uznania z naszej strony,bronił ten mąż przedziwny straconej sprawy poezji. Był on cudownym młynem, w którego leje sypały się otręby pustych godzin, ażeby w jego trybach zakwitnąć wszystkimi kolorami i zapachami korzeni Wschodu. Ale przywykli do świetnego kuglarstwa tego metafizycznego prestidigitatora ,byliśmy skłonni zapoznawać wartość jego suwerennej magii, która nas
ratowała z letargu pustych dni i nocy”.
Teraz śmiało możemy powiedzieć, że namalowany obraz Pierwsza był inspiracją do stworzenia cyklu KOBIETY „bohaterek dnia codziennego”
Jerzy Jacek Bojarski




< Poprzedni   Następny >
Kopiowanie zamieszczonych materiałów i ich wykorzystywanie bez zgody autorów jest zabronione 2002 - 2010. Wszystkie prawa zastrzeżone Niecodziennik Biblioteczny.